25 lutego 2011

Zamek w Kamieńcu Ząbkowskim

Imponujące pod względem rozmachu romantyczne zamczysko powstało z inicjatywy skandalizującej księżnej niderlandzkiej Marianny Luisy Orańskiej, która po odziedziczeniu ogromnego majątku po swojej matce, królowej Wilhelminie, i pomnożeniu go poprzez prestiżowe małżeństwo z synem króla Prus, wybrała Kamieniec jako miejsce dla swej wytęsknionej rodzinnej rezydencji. Na jej decyzję wpływ miały przede wszystkim niepodważalne walory krajobrazowe okolicy, ale również swoisty romantyczny historyzm, bowiem z kamienieckim przyczółkiem wiązały się przekazy o polskiej księżniczce i księciu ziębickim, ich wielkiej miłości, spełniającej się w legendarnej warowni, stojącej rzekomo na wybranej przez Mariannę Zamkowej Górze. Postępom przy pracach budowlanych od początku towarzyszyły mniej lub bardziej kłopotliwe perturbacje. W 1844 obiekt nakryto dachem. Rozpoczęte w roku 1845 prace przy wykończeniu wnętrz ciągnęły się znacznie dłużej niż to pierwotnie planowano. Europejska rewolucja (1846) oraz skandal na dworze i będąca jego efektem separacja książęcych małżonków sprawiły, że Marianna straciła zainteresowanie zamkiem, lecząc smutki w podróżach na Bliski Wschód, do Włoch i Francji. Po powrocie z zagranicznych wojaży i ponownych odwiedzinach Kamieńca w październiku 1853 księżna zarządziła wznowienie robót, które w zasadniczej fazie trwały przez następne cztery lata. W październiku 1857 gmach był już gotowy na przyjęcie gospodarzy - Marianna spędziła tam wówczas swoje pierwsze dni, ze względu na skomplikowaną sytuację osobistą w pałacu przebywała jednak krótko. Pomimo (incydentalnej) obecności lokatorów wciąż w realizacji było szereg prac wykończeniowych w górnych partiach budowli, w kaplicy, mauzoleum, stajniach oraz przy budowie basenu. Oficjalne zakończenie prowadzonych przez ponad 30 lat, kosztujących łącznie około jednego miliona dukatów tj. równowartość blisko 3 ton złota, zabiegów budowlanych miało miejsce w zamkowych ogrodach 8 maja 1872 roku i związane było z uroczystym odsłonięciem Victorii, symbolu zwycięstwa w dopiero co zakończonej wojnie z sąsiednią Francją. 

W kwietniu 1873 roku Marianna podarowała Kamieniec swemu młodszemu synowi Albrechtowi von Hohenzollern - był to prezent ślubny dla Albrechta i jego nowej żony, księżniczki Marii von Sachsen Alteenburg. Przez blisko kolejnych 70 lat gmach znajdował się w rękach wspomnianej pary i ich potomków, aż do roku 1940, kiedy zmarł ostatni z przedstawicieli prostej linii rodu. Pałac pełnił wtedy rolę letniej siedziby Hohenzollernów, a w okresie zimowym jego wnętrza, park i tarasy udostępniano turystom. Po śmierci Fryderyka Henryka von Hohenzollern Kamieniec Ząbkowicki odziedziczył książę Waldemar Pruski, który wraz ze swoją żoną Kalikstą mieszkał tam do maja 1945, po czym uciekł do rodzinnej Bawarii. Jednak już trzy lata wcześniej rezydencję przejęła w swoje nazistowskie łapy paramilitarna frakcja Todta i sprawnie przekształciła ją w olbrzymi magazyn przejściowy, skupiający zwożone z całego Śląska, ale również i z naszego Wawelu, zabytki oraz dzieła sztuki. Tuż przed nadejściem Ruskich większą część zbiorów pospiesznie ewakuowano wgłąb Niemiec, a to co zostało (ok. 15 wagonów), niedługo potem pojechało w kierunku Moskwy. Po zorganizowanej grabieży zimą 1946 roku Rosjanie w akcie zemsty za okrucieństwa Hitlera podpalili pałac i zagrozili okolicznej (jeszcze niemieckiej) ludności, że zastrzelą każdego, kto podejmie próbę jego ugaszenia. W latach następnych postępowała dalsza dewastacja budowli, m.in. marmury z jej posadzek wykorzystano do wystroju Sali Kongresowej we wznoszonym wówczas Pałacu Kultury i Nauki. Stan ogólnej degrengolady, pogłębianej działalnością szabrowników, trwał aż do późnego Gierka, kiedy to konserwatorzy zwrócili wreszcie uwagę na ten piękny zabytek, rozpoczynając w nim skromne czynności porządkowe i zabezpieczające. 

Pod koniec lat 80-ych gmach wydzierżawił na 40 lat wielki pasjonat, były naukowiec Akademii Rolniczej w Poznaniu, Włodzimierz Sobiech, który za odziedziczone na Zachodzie pieniądze i wyraźnie na przekór niektórym lokalnym biurokratom postanowił przywrócić go do stanu używalności. Włodzimierz Sobiech zmarł w sierpniu 2010 roku. W sierpniu 2012 roku po zakończeniu postępowania po zmarłym dzierżawcy pałac i przyległe grunty stały się ponownie własnością gminy, która rozpoczęła remont obiektu. 








Brak komentarzy: